Ruszyłem z Mtim w stronę naszej szatni. Byliśmy pierwsi, jak zwylke zresztą. Zacząłem się przebierać, miałem do ubrania swoją ulubioną czarną koszulkę na ramiączkach i szare shorty, a do tego białe trampki. Pomyślałem, żo może Catgerine spodobają sie moje mięśnie.. przypomniałem sobie jej delikatny uśmiech, taki piękny..
- Czego tak ciągle cieszysz michę? -spytał nagle Mat.
Zorientowałem się, że serio jestem uśmiechnięty.
- Jej uśmiech jest śliczny. -powiedziałem tylko w odpowiedzi. On nie wiedział przez chwilę o co mi chodzi. A później zrozumiał..
- Chodzi o tą nową??
- Catherine. -podkreśliłem.
Znów na mnie spojrzał.
- Co kiedy się spotykacie? -spytał z uśmiechem.
- Po lekcjach.
- Woo, szybko. Do niej, czy do Ciebie?
- Do lodziarni.
- A potem.. do Ciebie i kolejna do zaliczenia. Chwila, jak dla Ciebie to pierwsza.
Zmroziłem go wzrokiem.
- Weź, w końcu przestań. To bie jest śmieszne. Nie zależy mi na tym, aby zaliczać dziewczyny, a szczególnie ją. -podniosłem głos.
- Spoko, nie unoś się tak. Żartowałem.
Poklepał mnie po ramieniu i wyszedł.
***
Lekcje jakoś się dłużyły.. w końcu po 4 godzinach na reszcie nadszedł czas na lody, z księżniczką.
***
Czekałem już przed wejściem do szkoły, po kilku minutach wyszła Cat. Podbiegłem do niej i złapałem za rękę.
- Idziemy?
Spytałem z uśmiechem.
Catherine?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz