poniedziałek, 10 października 2016

Od Cat do Bruna

O cholera... co teraz? Chciałabym, aby mnie odprowadził ale nie może tego zrobić. Nie chcę aby wiedział że mieszkam w domu dziecka... wstydzę się tego... nie chcę żeby mnie przez to odrzucił. Nie sądzę aby taki był, ale wszystko jest możliwe, nie oszukujmy się, nie znam go... trzeba się z tego jakoś łagodnie wywinąć.
- To... nie jest dobry pomysł. - westchnęłam cicho.
- Dlaczego? - spytał lekko zbity z tropu.
- Idę jeszcze do apteki, a później do babci. Obiecałam że kupię jej leki. - wyjaśniłam na szybko.
- To pójdę z tobą.
- Babcia jest stara, popadnie w jakiś szał i zacznie krzyczeć że jesteś jakimś złodziejem czy coś. - westchnęłam.
- No dobrze, rozumiem. - pokiwał głową. - Więc, do zobaczenia w szkole, uważaj, już późno. - uśmiechnął się lekko.
- Do jutra... - odpowiedziałam i uśmiechnęłam delikatnie. - Przepraszam... - dodałam drżącym głosem i przejechałam dłonią po jego ramieniu.
Czując, że zaraz się popłaczę odwróciłam się i ruszyłam w swoją stronę. Nienawidzę kłamać, nie chciałam go okłamywać, nie chcę! Ale co mam zrobić? Zaczęłam cicho płakać.

Bruno?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz