sobota, 8 października 2016

Od Catherine do Bruna

- Nie trzeba... - stwierdziłam.
- Ale trzeba. Nalegam. - uśmiechnął się.
- No dobrze. - odwzajemniłam nieśmiało gest.
Na moich policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, które starałam się ukryć odwracając głowę. Po pół godzinie był dzwonek na przerwę. Wszyscy wybiegli z sali, ja spakowałam się powoli i wyszłam z sali, następna lekcja to w-f, niestety nie mogłam jeszcze ćwiczyć z uwagi na rękę. Nauczyciel wie już o wszystkim, więc nie będzie nic mówił.

Bruno?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz