poniedziałek, 10 października 2016

Od Catherine do Bruna

- Em, jasne. - uśmiechnęłam się lekko speszona tym, że złapał mnie za rękę.
Nie chodzi o to, że mi to przeszkadza, tylko po prostu... tak nieswojo się czułam. Ale nie chciałem żeby mnie puszczał, to dziwne... ruszyliśmy w stronę bramki, która dzieliła teren szkoły od ulicy.
- Hej Bruno! - usłyszeliśmy nagle za sobą czyjś głos.
Odwróciłam się. Była to dziewczyna, szatynka mojego wzrostu. Wyglądała... strasznie sztucznie. Dwie tony tapety na twarzy i jeszcze ten aparat z diamencikami... ale nie, ja nie oceniam ludzi.
- Co? - westchnął ciężko, cały czas trzymając mnie za rękę, choć spodziewałam się że teraz mnie puści.
- Pomożesz mi... przygotować... projekt? O chemii między nami. - mrugnęła do niego i przejechała palcem po jego torsie.
- To ja może lepiej pójdę... - powiedziałam dość cicho, chcąc już iść w swoim kierunku, jednak ten nie pozwolił mi na to.

Bruno?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz