Pożegnałam się z moją jedyną rodziną - piesiami - zabrałam plecak i ruszyłam w kierunku szkoły. Kiedy doszłam na miejsce, zauważyłam dość duży tłum ludzi, ze szkoły wybiegł nauczyciel. Okazało się że jacyś chłopacy się pobili, okazali się być nimi Bruno i Matt.
- Cat, zaprowadź go do higienistki, dobrze? - spytał trzymając go za ramię.
Pokiwałam twierdząco głową. Wtedy go puścił i zajął się tym drugim. Chłopak miał rozciętą wargę i leciała mu krew z nosa.
- Boli mocno? - skrzywiłam się lekko.
- Trochę. - odetchnął lekko.
- O co wam poszło? - spytałam ciągnąc go lekko w stronę budynku.
Bruno?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz