Zamówiliśmy lody, oczywiście ja zapłaciłem. Poszliśmy do pobliskiego parku. Usiedliśmy na ławce, która nie była już mokra. Dziś rano padał deszcz.. Nadal trzymałem ją za rękę, jadłem loda i przyglądałem się krzewom. W końcu zacząłem rozmowę. Wypytywałem ją o to co lubi, a czego nie. Ale nie chętnie odpowiadała, jest trochę wstydliwa, nie nalegałem więc i po prostu mówiłem o swoich historiach z życia, wybierałem te zabawniejsze sytuacjie, aby znów zobaczyć jej uśmiech. I udawało mu się.
***
W końcu zaczęło robić się ciemno i zimno.
- Chodź, odprowadzę Cię do domu. - spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się.
Cat?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz