poniedziałek, 3 października 2016

Od Bruna do Catherine

Wstałem dziś bardzo późno.. szybko pobiegłem do łazienki i zacząłem się ogarniać. Później wróciłem do pokoju i ubrałem czyste ubrania. Spakowałem się już wczoraj, więc tylko wziąłem jabłko z kuchni i wybiegłem z domu, żegnając się z mamą.
***
Pierwszą lekcję jakoś przeżyłem, na drugiej mieliśmy matematykę. Rozpakowałem się z niechęcią.. nie miałem zadania domowego, nie lubię matematyki...niemalże rzuciłem książkę na ławkę. Nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność. Nagle ktoś wszedł do klasy. Mo wzrok powędrował w stronę gościa. Była to śliczna dziewczyna, stała przez chwilę,nie pewnie w progu drzwi. W końcu nauczycielka coś do niej powiedziała, a ona ruszyła do ostatniej ławki Siedziała miejsce dalej ode mnie, pod oknem. Rozpakowała się i spojrzała w stronę nauczycielki, a ja po prostu się na nią gapiłem. Była taka śliczna.. nagle zauważyłem, że ma bandaż na przed ramieniu. Przyglądałem jej się przez dłuższy czas, nagle spojrzała na mnie. Zatopiłem wzrok w jej ślicznych oczach. Były idealne.. Chciałem, nie... musiałem do niej zagadać. Schowałem swoją książkę i zgłosiłem nie przygotowanie jak tylko nauczycielka wyczytała moje nazwisko.
- To już trzecie, jestem zmuszona wpisać Ci jedynkę. -powiedziała.
- No wiem... mogę się dosiąść do kogoś?
Westchnęła.
- Dobrze.
Zabrałem plecak i dosiadłem się do nowej. Nauczycielka kontynuowała.
- Jestem Bruno. A Ty? -wyciągnąłem w jej stronę dłoń.

Catherine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz